Linn Windstein.
Crush.
Burdel mama.
Wdowa.
Angels.
Trzydziestopięcioletnia.
Uparta.
Ambitna.
Łatwowierna.
Zazdrosna.
Małe mieszkanie.
Dobry samochód.
Kot.
Fretka.
Sierota.
Nigdy nie chciała być właścicielką domu publicznego.
Nigdy nie chciała być odpowiedzialna za te wszystkie dziewczyny.
Nigdy nie chciała doprowadzić do śmierci Vidara.
Nigdy nie chciała stracić kogoś więcej niż rodziców.
Nigdy nie chciała być taką suką.
A jednak zawsze nią była. Pochodziła z dobrego domu Carterów, którzy od młodości prowadzili własną kancelarię prawniczą. Dopóki nie zaczęła podupadać, a ojciec Linn przetrenował swoje serce i zmarł, a zaraz po nim samobójczą śmierć popełniła jego żona, zostawiając w ten sposób szesnastoletnią córkę, bez żadnych pieniędzy i rodziny. Młoda Linn trafiła na całe dwa lata do domu dziecka, gdzie poznała Marcusa, chociaż poznała to za duże słowo. Po prostu go zapamiętała, po tym jak próbował ukraść jej zegarek ojca, jedyną rzecz jaką udało jej się uchować przed zabraniem, jako część spłacania długów po upadłej kancelarii.
Młodo wyszła za mąż, za dziesięć lat starszego Norwega imieniem Vidar, który był jednym z klientów jej ojca i zobaczywszy piętnastoletnią wtedy Linn obiecał sobie, że kiedyś ją zdobędzie. Szczęśliwie poczekał do jej dwudziestych pierwszych urodzin, kiedy odnalazł ją za ladą jednego z podrzędnych barów na przedmieściach. Wtedy zaczęła się jego gra podbijania jej serca, bo kierowany jakimiś idiotycznie romantycznymi priorytetami obiecał jej, że się w nim zakocha. I w krótkim czasie okazało się, że to wcale nie jest takie trudne.
Vidar był właścicielem domu publicznego już, kiedy ją poznał. Ona o tym wiedziała i wtedy, jako wdzięczna za wszystko żona nie miała prawa się odezwać, ale właściwie to nawet nie chciała, bo jakoś wcale jej to wszystko nie przeszkadzało. To do niej wracał codziennie, z nią dzielił łóżko, ją kochał i jej zdjęcie trzymał w portfelu.
Z czasem wszystko się zmieniało. Pieniądze na koncie rosły, jej pewność siebie razem z nimi. Zazdrość rosła, a miłość się wypalała, jednak do dziś pozostał miłością jej życia. Vidar czasem za dużo pił, ona za bardzo histeryzowała. On uderzył ją raz, ona się wyprowadziła, ale nie na stałe. Chciała mu tylko pokazać, że nie ma nad nią władzy. On popełnił samobójstwo, bo nie mógł ze sobą żyć, ona dostała w spadku dom publiczny.
Nie ma takiego sentymentu do tych dziewczyn, jaki miał Vidar. W każdej z nich widzi konkurencję. Jest kilka jednak, które lubi i tylko dla nich nie rzuciła tego biznesu w cholerę. Nazywają ją Crush, nie wiedzieć czemu.
W wolnych chwilach śledzi życie kochanek Marcusa i utrudnia im życie. No tak, Marcus Graace. Jej druga życiowa słabość. To ten sam złodziejaszek z domu dziecka, to ten sam alfons z drugiego największego burdelu w Bostonie. Nikt do tej pory nie wie, co ich łączy poza wzajemną chęcią konkurowania i pożądaniem. Ona twierdzi, że nic dla niej nie znaczy, chociaż jest zazdrosna o każdą kobietę przewijającą się przez jego łóżko.
Mieszka w małym mieszkanku na obrzeżach wraz ze swoim kotem i fretką, dwoma bardziej wrednymi stworzeniami niż ona sama.
___________________
Bo kto pasuje bardziej na Burdel mamę niż Cersei?
Karta będzie ulegać jeszcze modyfikacjom, bo ciągle przychodzi mi do głowy coś nowego.
Ozłocę człowieka, który przejmie Marcusa i zapraszam do wątków :3

[ Cersei jako burdel mama <3 Od teraz już nigdy nie spojrzę na nią tak samo. Ja chcę wątek :) ]
OdpowiedzUsuńAudrey
[ Witam się cieplo! I życzę udanej zabawy :) ]
OdpowiedzUsuńGrace
[Witam więc ładnie. Burdel mama... Hmm... Niestety dwa różne światy, więc nie bardzo widzę powiązanie, zwłaszcza że Sary nie puszczają jeszcze na żadne akcje. Ale w przyszłości widzę wątek... Ale póki co trzeba poczekać na szefa FBI i kogoś jeszcze chętnego. Bo widzę grupowy wątek... W cztery osoby jak wpakują Sarę w to by udawała świeżą prostytutkę w ich burdelach, która będzie węszyła po kątach. Ale to i tak trzeba póki co się rozkręcić... No chyba, że masz jakiś pomysł na teraz? Choć... Wtedy już by ją znała to odpada ;x]
OdpowiedzUsuńSarah